No i dopadła nas mania farbowania każdej dostępnej przędzy.

 

  Ilość technik możliwych do zastosowania, kiedy ma się w głowie wymyślony zestaw kolorów jest naprawdę imponująca. I tak rozpoczęłyśmy od wybarwień pełnych kolorów, potem zwoje włóczki farbowałyśmy natryskowo na wiele kolorów aż w końcu zajęłyśmy się techniką ombre. Zajmuje najwięcej czasu, ale efekty są naprawdę niezłe.

  Sam proces tzw. farbowania garnkowego jest dość prosty. Szczególnie, że barwniki Ashforda i Jacquarda wnikają w przędzę właściwie całkowicie. W zasadzie tylko w przypadku naprawdę intensywnych barw jak fiolet, granat, zieleń i czerń woda pozostała po barwieniu ma jeszcze odcień koloru. Każda barwa utrwalana jest naturalnym octem winnym. Te zwoje lub udziergi do włóczek ombre, które po wysuszeniu przewinęłyśmy w motki, spełniły nasze oczekiwania. Przed nami jeszcze tylko kilka prób, jak trwały jest kolor wybarwionej włóczki po wykonaniu dzianiny, podczas pierwszego prania i  następnie użytkowania. I jeśli wyniki będą zadowalające wprowadzimy do naszego sklepu możliwość zamówienia włóczki wybarwianej na zamówienie klientki: w pełnym kolorze i ombre.

  Tymczasem powstała ilość próbek natchnęła nas do poszukiwań żakardowych wzorów, bo póki co jeszcze trwa lato, ale nie ma nic bardziej uroczego i pracochłonnego niż wielokolorowy sweter z kilkoma lub kilkunastoma wrabianymi wzorami. Mniam, mniam!

 

Zatem niech ten wpis będzie nieśmiałą zapowiedzią tego, co pojawi się niebawem w sklepie.

Z dziewiarskim pozdrowieniem - Decorehandki